czwartek, 30 maja 2013

zapiekanka ziemniaczana z chorizo i pędzący konsumpcjonizm

Hipermarket i przedweekendowe zakupy.
Jadę i dokładnie wiem co chcę ugotować. Jestem uzbrojona w szczegółową listę zakupów. Jestem świadomym konsumentem i żadne tam tanie marketingowe sztuczki na mnie nie działają :)
Nooo dobra, tak na wszelki wypadek przed zakupami zjadam obiad z deserem. W końcu - ja kobieta - istota słaba - a tam pokus wiele czyha . Wiadomo, że "na głodnego" siła woli słabnie.
Przemierzam kilometry półek, znajduję kolejne produkty z mojej listy (znowu wszystko poprzestawiali, żebym sklepu przemierzać obojętnie nie mogła).
Na początku szło nieźle. Nawet na dziale z serami nie zaszalałam :) Nieugięcie mijałam wszystkie pseudopromocje i produkty z ceną za 100 g - przecież umiem mnożyć przez 10 :)
*** 
Zręcznie lawiruję pomiędzy dziesiątkami innych wózków. 
Patrząc na ilość ludzi wokoło chciałoby się rzec - rzeka konsumpcjonizmu. Świątek, piątek czy niedziela - każdego dnia ten sam tłum. Dziś jakby bardziej nerwowy - jutro Boże Ciało - sklep będzie nieczynny. Ale skąd ta nerwowość wokół ? To tylko jeden dzień. Przez resztę weekendu będzie można po galeriach handlowych szaleć.
Medialna dyskusja się toczy o zamknięciu wielkopowierzchniowych sklepów w niedzielę. 
Czyżby ktoś wierzył, że ten tłum spod zamkniętych  hipermarketów do kościołów i muzeów ruszy? Przecież każdej niedzieli setki tysięcy ludzi tak " wedle wyznania" swój ulubiony hipermarket odwiedza - to gdzież oni się podzieją?
Dobra, kończę z tym sarkazmem - to się źle komponuje z gotowaniem, jeszcze mi się sos zetnie :)
Przecież na kino z dzieciakami też nie mamy czasu w środku tygodnia, a wychodząc z takiego niedzielnego seansu zdarza się nam odwiedzić też inne miejsca w galerii handlowej, bo się na przykład  któremuś naszemu młodemu właśnie przypomniało, że na jutro coś do szkoły jest mu niezbędnie potrzebne. To nic, że wiedział o tym od tygodnia. Przypomniało mu się akurat w niedzielę wieczorem. Albo się był chleb skończył, bo w sobotę źle oceniłam przyrost młodzieńczego apetytu; albocóś innego.
***
Mój wzrok nagle przykuł czerwony sznureczek łączący pęto suchej kiełbasy - CHORIZO ! I to był ten moment w którym listę zakupów i precyzyjne plany obiadowe mogłam sobie schować w kieszeń. Reszta zakupów improwizacją już była. Wizja zapiekanki idealnej była gotowa :)
 
ZAPIEKANKA ZIEMNIACZANA Z CHORIZO 

piątek, 24 maja 2013

owocowy tort urodzinowy

22 MAJ - to taki dzień, w którym udało nam się trafić kumulację! Nie ekscytujcie się, bo nie w totka :)
22 MAJA  mają urodziny dwaj nasi synowie - najstarszy i najmłodszy. Nie, nie są bliźniakami -  ich urodziny dzieli dokładnie 7 lat i 15 minut. Jak to mawia mój mąż:  TO  SIĘ  NAZYWA  PRECYZYJNA  ROBOTA :)


 

To jest tort jak z dziecięcego marzenia. Jest lekki, z owocową  nutą, wilgotny, czekoladowy, pełen  truskawek, delikatny i WIEEELKI  :)


poniedziałek, 20 maja 2013

szaszłyki z kurczaka z pesto i truskawki z balsamicznym , pikantnym dresingiem



SZASZŁYKI  Z  CZERWONYM  I  ZIELONYM  PESTO 
Grillowy sezon już w pełni. Proponuję Wam dziś  pyszne szaszłyki. Podałam je z dodatkiem truskawek z pikantnym, balsamicznym dresingiem oraz z grzankami z kolorowym pesto. W tym przepisie wykorzystałam  niezwykle aromatyczny Kujawski olej rzepakowy  z pierwszego tłoczenia z dodatkiem bazylii. Pesto przygotowane na bazie tego oleju sprawiło, że mięso było wyjątkowo aromatyczne i soczyste. 

sobota, 18 maja 2013

szaszłyki z kurczaka z grilla i marynata do mięsa

SZASZŁYKI Z KURCZAKA Z GRILLA
Od początki maja do końca września takie szaszłyki bardzo często lądują na naszym ruszcie. Grillowanie to nasz sport rodzinny :)

Jestem mieszczuchem i to na dodatek rozleniwionym. Moja wielkomiejska dżungla podsuwa mi wszystko  pod nos (tak ze spalinami, smogiem i korkami w pakiecie). Porzucam czasem to moje wygodne życie. Uciekam od niego nowo oddanym skrawkiem autostrady. Chowam się w świecie pełnym barw, dźwięków i zapachów natury. I szukam tego co w trawie piszczy ...

środa, 15 maja 2013

tort komunijny i dzień który niesie radość


 
CZAS, ten czas, który niesie radość .
Poranek pełen skupienia, pierwsza spowiedź naszego najmłodszego syna i dzień jego Pierwszej Komunii Świętej.
Przeżywaliśmy te dni w miłości i radości razem z nim.


Ten czas spędziliśmy skromnie, rodzinnie, ciepło, domowo. CZAS to najwspanialszy prezent jaki można komuś ofiarować.  Właśnie za ten czas dziękujemy najbliższym najbardziej. I za tę radość którą z sobą niósł. Taki czas to bezcenny prezent. Zoo, Park Doświadczeń, Kopiec Kościuszki; wspólna zabawa, dziecięca radość, CZAS ŚWIĘTOWANIA.

Z pewnością zdarzyło się Wam już kiedyś zastanawiać jaki prezent mógłby komuś największą radość sprawić. Wybór prezentu nie jest przecież łatwą sprawą, niełatwo jest znaleźć rzecz, która sprawi radość i pozostanie niezapomniana. 

A czas ?  

Wasz czas? 

Czas, który komuś ofiarowujecie ? 

Tak prawdziwie, tak by czuł, że właśnie w tej chwili  jesteście tu i teraz tylko dla niego?  Czy może być dar piękniejszy i prawdziwiej z serca ofiarowany?

Wśród innych wspaniałych prezentów komunijnych nasz synek WŁAŚNIE  TEN  NAJCENNIEJSZY  OTRZYMAŁ - CZAS KTÓRY BLISCY MIELI TYLKO DLA NIEGO i wiem, że właśnie ten prezent będzie najdłużej i najmilej wspominał; że to właśnie on pozostanie najdłużej w jego pamięci i serduszku  - wspaniały dzień spędzony z ciocią, wujkiem i kuzynami :)
Często jest tak, że wśród innych wspaniałych rzeczy, które mamy dla innych, nie mamy tej jednej najcenniejszej i najważniejszej - tej na którą czekają najbardziej - nie mamy dla nich czasu. Pomyślcie o tym.


wtorek, 7 maja 2013

KURCZAK W SZWARCWALDZKIEJ SZYNCE Z GRILLA

KURCZAK W SZWARCWALDZKIEJ SZYNCE Z GRILLA to rewelacyjne danie na spotkanie przy grillu.

Dziś pierwsze kartki z majowej podróży. Majowy weekend to taki czas, gdy nasz dom z drewnianych bali, nasz rodzinny azyl dający nam odetchnąć od wielkiego miasta znów zaczyna tętnić życiem. Zabieramy do auta nasz mały świat pośpiesznie spakowany do kilku toreb i suniemy wśród sznuru innych samochodów. Niecierpliwość dzieci kumuluje się na tylnym siedzeniu wraz z przemykającymi słupkami kilometrów. Odbieramy w drodze smsy : "czy daleko jeszcze mamy? O której będziemy? " Ktoś więc już dojechał, nie będziemy pierwsi. Ktoś przed nami okna otworzy i wiosenne powietrze zaprosi do domu.
Mijamy bocianie gniazda na słupach, znajome krajobrazy. droga ostro pnie się w górę. Zbliża się ta chwila, na którą się czeka. Ta w której parking jest już pełen aut, a ogród śmiechem dzieci rozbrzmiewa, ta w której przez wielkie drzwi stodoły wynosimy drewnianą huśtawkę do ogrodu, ta w której nasz wielki stół na dębowych nogach budzi się z zimowego snu i staje przed domem, ta w której siadamy przy nim z poranną kawą, z obiadem, z winem,  z nocną rozmową.