czwartek, 21 marca 2013

kotlet mielony



Dziś pierwszy dzień wiosny, ale gdzież ona?
Z niedowierzaniem spoglądam za okno. Jak rzekłby klasyk:  "w zeszłym roku w maju widziano ją w tramwaju"

Ta pogoda nastraja zupełnie do niczego. Może więc jakieś małe wagary od codzienności-nudności? W końcu dziś mamy dzień wagarowicza. Wagary, jakoś kiedyś łatwiej było sobie zrobić wagary od codzienności. A teraz ... a teraz beztroska młodzieńczych lat  jest skorygowana poczuciem obowiązku bo przecież świat się zawali jeśli jednego dnia wyrwiemy się z kieratu powinności wszelakich. Ale czy na pewno się zawali? Czy dokumenty uciekną z biurka? Czy ktoś poza nami zauważy, że zamiast pościerać kurze i zrobić pranie zajęłyśmy się tylko tym co naprawdę sprawia nam przyjemność? Tak, jednak myślę, że wszyscy to zauważą bo radosnego spojrzenia i uśmiechu na twarzy nie zdołacie przed innymi ukryć. 

PROSZĘ PAŃSTWA, IDZIEMY DZIŚ NA WAGARY! TRADYCJA ZOBOWIĄZUJE :)


MIELONE KOTLETY


Rzadko robiłam je sama. Były specjalnością mojego taty. To zawsze z nim będą mi się kojarzyć. Dzwonił i mówił, że dziś nie musimy gotować, że dziś coś już dla nas w kuchni "wymodził" (właśnie takich słów używał mówiąc o gotowaniu).  Kiedy wchodził - moi chłopcy biegli do drzwi zaglądać mu do siatki ciekawi co też dziś Dziadzi Bodzio przyniósł. Lubił gotować i robił to naprawdę nieźle. Używam tych samych przypraw, wydaje mi się, że w taki sam sposób jak on opiekam mięso, a jednak nie potrafię tamtej głębi smaku odtworzyć.



Tata często przynosił mielone mięso i razem z moimi chłopcami  przygotowywał mielone kotlety. Razem namaczali bułkę, razem doprawiali, razem formowali mięso. Chłopcom różnie szło, byli jeszcze mali, ale on miał w sobie pokłady cierpliwości, których ja w sobie czasem odnaleźć nie potrafię. 
 
Kotlety z przepisu Dziadzia Bodzia
Nie zrobiłam ich od prawie dwóch lat choć chłopcy często o nie prosili. Po stracie bliskiej osoby trudno jest pierwszy raz zrobić coś samemu już bez jej udziału. Z jednej strony pragnie się zachować od zapomnienia takie wspólne chwile z codzienności,  ale z drugiej bardzo dotkliwie odczuwa się świadomość, że teraz już nic nie będzie takie jak kiedyś.


SKŁADNIKI :

* 250 g  mięsa z szynki wieprzowej
* 250 g fileta z piersi indyka
* 1 jajko
* 1 cebula
* 1 bułka 
* trochę mleka 
* 2 ząbki czosnku
* przyprawy: sól, pieprz, majeranek , ulubione mieszanki ziół
* tarta bułka
* olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia
 

WYKONANIE :

Mięsa kroimy na kawałki i razem mielimy, dodajemy jajko, przyprawy, rozgniecione w wyciskarce ząbki czosnku.
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy ją na złoty kolor na niewielkiej ilości oleju rzepakowego i dodajemy do mięsa. Bułkę rwiemy na kawałki i moczymy ją w mleku. Gdy zmięknie -  odciskamy ją w dłoniach i dodajemy do masy mięsnej. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Zwilżonymi w zimnej wodzie dłońmi formujemy płaskie kotlety. Panierujemy je w tartej bułce. Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju przez około 4 - 5 minuty z każdej strony.

30 komentarzy:

  1. Myślę, że to wspaniałe zatrzymać chwile chociażby w takim zwykłym kotlecie mielony. I choć przypomina Ci/Wam,że już brakuje bliskiej osoby to jednak zawsze będą się kojarzyły z dziadkiem, który je dla Was robił. Zwykły kotlet mielony staje się wyjątkowy i częściej je musisz robić i przypominać sobie jak cudnie smakował gdy tata je zrobił.
    A obiad wygląda tak, że chcę taki natychmiast:-), no ale w końcu jestem dzisiaj na wagarach więc nie gotuję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie skład się z takich zwykłych chwil ... to my nadajemy im znaczenie ... i z tego powodu niektóre z nich musimy czasem w sobie oswoić ...

      Usuń
  2. Zabarwienie emocjonalne z najzwyklejszej potrawy potrafi uczynić królewską ucztę.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocjonalny stosunek do tego co wokół nas sprawia , że życie przestaje być nijakie ... zwykłe chwile mają wtedy dla nas znaczenie ... takiego sposobu postrzegania życzę każdemu :)

      Usuń
  3. uwielbiam te kotlety ;) A na wagarach nie byłam :P Gdzie ta wiosna -u mnie sypie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę rzec :) namawianie Cię na wagary byłoby niepedagogiczne :):):)

      Usuń
  4. U mnie wiosna zasypana śniegiem , a kotleciki lubimy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie dziś w nocy jeszcze solidnie śniegu dosypało :/

      Usuń
  5. uwielbiam mielone:) siedzę właśnie i czekam na obiad, jest w piekarniku, zaraz zwariuję z głodu, a tu takie pyszności serwujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toż to masochizm jakowyś przeglądać kulinarne blogi gdy jest się na głodzie :):):)

      Usuń
  6. Za zimno na wagary! A miałam takie od Uniwersytetu-dwa dni wolnego przed I wiosny. Jedne ćwiczenia...a drugie odwołane. :D I z okazji wiosny dzieciaki nawalają się śnieżkami i mają zabawę-rzuć śnieżką w sopel :D

    Lubię mielone. Najlepsze gdy ktoś zrobi !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku na śmigus dyngus też się pewnie śniegiem nawalać będą :):)

      Usuń
  7. Przegapiłam wagary, zapomniałam, że to dzisiaj... Chyba dlatego, że nigdy nie szłam na wagary w śniegu:)Dziś przedszkolaki wędrowały po osiedlu z marzanną i kolorowymi kwiatami z bibuły, ale...straciłam nadzieję na wiosnę. Po powrocie do domu córka oznajmiła, że marzanny nie utopili, bo to by było ... nieekologiczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... czyżby panie przedszkolanki zrobiły z dziećmi marzannę z nieekologicznych materiałów ? noooo nieładnie :)

      Usuń
  8. to znowu ja, wyróżniłam Cię w Creative Blog Award:) pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czuję się zaszczycona :)
      Myjąc dziś okna będę szukała trzech słów właściwych by się opisać ... i ze względu na aurę obawiam się , że szczerość nakaże mi wpisać : wq...wiona ! :):):)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Czasem zapominamy o prostych smakach ... czasem warto do nich wracać :)

      Usuń
  10. prawie dokładnie jak moje mielone, choć bułkę moczę w wodzie
    ale uwielbiam takie obiadki
    pysznie podane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj moczę bułkę w wodzie , ale wtedy moje dziecka mówią " nie tak mama ! dziadek moczył zawsze w mleku ! " :)
      Chyba gdzieś poszukam "źródeł naukowych" na temat wyższości namaczania bułki w mleku tudzież odwrotnie :):):)

      Usuń
  11. Wyrwałam się na wagary:) Nawet dość daleko, ale byłam zadowolona i szczęśliwa, z bananem na ustach przemierzałam nieznane miejsca:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bananowy uśmiech wagary są świetne ! ... trzeba ten sposób uzyskiwania uśmiechu opatentować :):):)

      Usuń
  12. Wiecej kartofli z tymi kotletami, bo sie czlowiek nie naje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartofli to już sobie według własnego uznania nakładaj :):)

      Usuń